❤️ Dzień Babci i Dziadka – najpiękniejsze wspomnienia w jednym występie ❤️

 PRL kontra dziś

Są takie uroczystości w przedszkolu, które zostają w człowieku na długo. Nie dlatego,️, że wszystko było „idealnie równo”, że każdy gest wyszedł jak z obrazka i że nikt nie pomylił kroku…😉Tylko dlatego, że w powietrzu czuć było prawdziwe emocje: dumę, wzruszenie, śmiech i to ciche „wow” w oczach Babć i Dziadków 🥹✨

Bo Dzień Babci i Dziadka to nie jest zwykły występ. To jest spotkanie pokoleń 🫶. To jest most 🌉 między „kiedyś” a „teraz”. Między PRL-em a współczesnością. Między wspomnieniem… a teraźniejszym uśmiechem. I dokładnie taki był nasz pomysł: PRL kontra dziś — ale opowiedziany dziecięcym językiem, z ciepłem i sercem ❤️

🌉 Babcie i Dziadkowie — most, którego nie da się zastąpić

W świecie dziecka Babcia i Dziadek to często spokój, czas, cierpliwość. To ktoś, kto umie „być” — bez pośpiechu 🕰️💛 Kto pamięta inne czasy, inne zabawy, inne dźwięki domu… i potrafi opowiadać o tym tak, że dzieci słuchają jak zaczarowane 📖✨. A dzieci? Dzieci są „tu i teraz”: szybkie, ciekawe, pełne pytań, w ruchu, w emocjach, w działaniu 🌪️😄. I kiedy te dwa światy spotykają się na jednej sali… dzieje się magia.

🎭 Nasza podróż: PRL kontra współczesność

Kropelki zabrały wszystkich w podróż, w której pojawiły się rzeczy, które dla dzieci brzmią jak z innej planety 🪐😁, a dla Babć i Dziadków są czystym „ach, pamiętam!”

☎️ Telefon z tarczą – prawdziwy bohater wspomnień. Dla dzieci to była zagadka: „Dlaczego tu jest kółko?” „Czemu trzeba kręcić?” A dla dorosłych — sentyment, który wraca w jednej sekundzie 🥹💙

⌚ Zegarek na ręce – taki zwyczajny, a jednak pełen znaczeń. Bo kiedyś czas miał swoje rytuały: pora obiadu, pora spaceru, pora bajki, pora wracania do domu 🏡. I nawet jeśli świat był wolniejszy… to wcale nie był mniej piękny.

A potem przyszedł ten „dzisiejszy świat”:

📱 Smartfony — szybkie wiadomości, zdjęcia, filmy, wszystko „na już”.

🎧 Słuchawki — muzyka zawsze pod ręką.

⌚ Smartwatche — które „wiedzą” więcej niż niejeden zegarek z dawnych lat 😉

I dziecięce: „Proszę Pani, a ja mam taki w domu!”. I wiecie co? W tym kontraście wyszło coś cudownego 👉 zmieniły się przedmioty, zmieniło się tempo, zmieniły się technologie… ale miłość została taka sama ❤️✨

💃🕺 Co działo się na scenie? (to, czego nie widać na zdjęciach)

Na scenie zawsze widać efekt. Ale ja — jako nauczyciel — widzę przede wszystkim proces. I wiem, ile w nim było:

✨ odwagi (bo wyjść przed publiczność to nie jest „łatwe”)

✨ czekania na swoją kolej (a to dla przedszkolaka czasem sport ekstremalny 😄)

✨ trzymania emocji w ryzach (tremę też trzeba „oswajać”)

✨ wzajemnego wspierania (spojrzeniem, uśmiechem, „chodź, damy radę”) 🫶

Były momenty, kiedy ktoś nagle zamarł. Były momenty, kiedy ktoś chciał uciec wzrokiem w podłogę. Były momenty, kiedy jedno dziecko uratowało drugie… po prostu stojąc obok i trzymając rytm ❤️ I to są dla mnie najpiękniejsze sceny. Bo one mówią: „My to potrafimy. Razem.”


👩‍🏫 Moje nauczycielskie „dlaczego” (czyli po co to wszystko?)

Występ w przedszkolu to nie jest pokaz. To jest narzędzie wychowawcze ubrane w muzykę, ruch i uśmiech 🎭✨ To trening:

💁‍♀️ pewności siebie 💪

💁‍♀️ radzenia sobie z tremą 🥹

💁‍♀️ uważności na innych 👀

💁‍♀️ odpowiedzialności za rolę (nawet malutką!) 🌟

💁‍♀️ i tego wielkiego zdania: „Spróbuję.”

Bo najważniejsze nie jest to, czy dziecko powiedziało wszystko idealnie. Najważniejsze jest, że po zejściu ze сценy może powiedzieć: „Bałam się… ale dałam radę.” 💙 Bo nawet jeśli czasy się zmieniają… to rodzina i miłość zawsze mają tę samą wartość 💛Niezależnie od epoki… Babcie i Dziadkowie zawsze mają tę samą supermoc: 🫶 umieją być „tu i teraz” dla wnuków — nawet jeśli świat pędzi jak szalony.

A kiedy sala w końcu pustoszeje, dekoracje cichną, a ja składam rekwizyty do pudełka, zawsze mam w sobie jedno uczucie: wdzięczność. Bo takie dni przypominają mi, po co naprawdę jest przedszkole. To nie jest tylko miejsce, gdzie „uczymy piosenek” i „robimy występy”. To jest przestrzeń, w której dziecko uczy się odwagi. Uczy się, że może stanąć na środku, powiedzieć swoje dwa zdania (czasem cichutko, czasem z przejęciem), złapać spojrzenie nauczyciela i… iść dalej.

Dzień Babci i Dziadka zawsze jest dla mnie wyjątkowy, bo widzę, jak mocno dzieci potrzebują tego mostu między pokoleniami. Jak bardzo potrzebują bliskości, która nie jest „na szybko”. Jak bardzo potrzebują ciepłych oczu, które patrzą z dumą — nawet jeśli ktoś się pomyli, nawet jeśli komuś ucieknie tekst, nawet jeśli tremę widać bardziej niż uśmiech.

W tym całym „PRL kontra dziś” najpiękniejsze było dla mnie to, że tak naprawdę… nie ma żadnego kontra. Bo miłość Babci i Dziadka nie jest „z epoki”. Ona jest ponadczasowa. I chyba właśnie o to chodzi w wychowaniu: żeby dziecko rosło w poczuciu, że jest kochane — niezależnie od tego, czy świat kręci tarczą telefonu, czy przesuwa palcem po ekranie 📻☎️📱💙


Pozdrawiam, Marta 🙋‍♀️