⏰ Czas płynie… a dzieci uczą się go rozumieć 💙
czyli dzień, w którym „tykanie” stało się tematem, a nie tłem...
Bo czas to nie tylko „później” i „za chwilkę”. To cały świat ukryty w:
⏳ czekaniu na swoją kolej,
⏰ porannym „już czas na śniadanie”,
🕰️ „jeszcze pięć minut”, które czasem brzmi jak wieczność,
📅 „jutro”, które dla dziecka bywa… kompletnie abstrakcyjne.
Oficjalnie: o zegarach, wskazówkach, cyfrach i tykaniu. W praktyce: o czymś dużo większym. O tym, że czas to:
✅ porządek w świecie (co po czym),
✅ cierpliwość (kiedy trzeba poczekać),
✅ samokontrola (kiedy trzeba przerwać zabawę),
✅ uważność („teraz” jest ważne),
✅ i taki cichy trening: „umiem poczekać, aż przyjdzie moja kolej” — a to jest umiejętność na wagę złota ⭐️
Dziecko nie uczy się czasu z definicji. Dziecko uczy się czasu… przez życie. A my w przedszkolu robimy coś pięknego: bierzemy ten wielki, abstrakcyjny temat i zamieniamy go na rzeczy dotykalne. Dosłownie.
🕰️ Zegary stare i nowe
Na dywanie zrobiło się jak w małym muzeum czasu 😄. Pojawiły się:
🕰️ zegary drewniane, ciężkie, dostojne (takie, które „pamiętają” domy dziadków),
⏰ budzik, który wygląda jakby miał zaraz zadzwonić i powiedzieć: „wstajemy!”
⌚️ zegarki, które mieszczą się w dłoni,
📱 i nowoczesny świat, w którym czas świeci na ekranie.
I wiecie co? Dzieci patrzyły na te zegary z szacunkiem, jak na coś żywego. Tak jakby każde tyknięcie było opowieścią. W tych chwilach bardzo widać, że dzieci są naturalnie ciekawe świata. Tylko potrzebują, żeby ten świat… był prawdziwy, a nie tylko narysowany na kartce.
Potem przyszło to, co w przedszkolu jest niepozorne, ale bezcenne: spokojna praca przy stolikach 🎨✂️ Dopasowywanie liczb, liczenie, porównywanie, układanie… Niby prosto, a tak naprawdę pod spodem działo się mnóstwo.
Co ćwiczyliśmy naprawdę?
💁♀️ koncentrację (bo trzeba „utrzymać uwagę”),
💁♀️spostrzegawczość (bo 6 i 9 potrafią zrobić psikusa 😄),
💁♀️orientację kierunkową (gdzie góra, gdzie dół tarczy),
💁♀️myślenie przyczynowo-skutkowe (co znaczy „po kolei”),
💁♀️ wytrwałość (kiedy nie wychodzi od razu),
💁♀️ pracę w rytmie (krok po kroku, bez pośpiechu).
I jest jeszcze coś, czego nie widać na zdjęciach, a co dla mnie jest sednem: dzieci ćwiczyły cierpliwość wobec siebie. Bo czas to nie tylko zegar. Czas to też to, że ja mam prawo uczyć się w swoim tempie 💙
👩🏫 Moje nauczycielskie „dlaczego”
Dlaczego ja w ogóle tak lubię robić takie zajęcia? Bo czas to temat, który buduje dzieci od środka. Nie chodzi o to, żeby czterolatek perfekcyjnie czytał godzinę. Chodzi o to, żeby:
✨ rozumiał, że świat ma kolejność,
✨ umiał przewidzieć „co będzie za chwilę”,
✨ czuł się bezpiecznie w rytmie dnia,
✨ potrafił poczekać, gdy trzeba,
✨ i żeby umiał usłyszeć siebie: „jestem zmęczony”, „potrzebuję przerwy”, „chcę jeszcze chwilę”.
To jest edukacja, która wchodzi cicho… ale zostaje na lata.
🏠 Most do domu (dla rodziców)
Jeśli chcesz pociągnąć ten temat w domu bez presji i „nauki jak w szkole”, to wystarczy 5 minut dziennie:
✅ „Która pora dnia jest teraz?” (rano / południe / wieczór)
✅ „Co robimy zawsze przed snem?”
✅ „Ile minut trwa mycie zębów?” (z piosenką!) 🎶
✅ „Co było dzisiaj najpierw, a co potem?”
To buduje czas w głowie dziecka naturalnie — bez stresu.
✨ Jedna myśl na koniec
Czas jest jedyną rzeczą, której nie da się zatrzymać. Ale można nauczyć się go rozumieć. I można nauczyć się czegoś jeszcze ważniejszego: że każde dziecko ma swoje tempo… i to tempo jest w porządku 💙⏰ A my — dorośli — możemy być tym spokojnym zegarem w tle: co pokazuje, że wszystko przyjdzie w swoim czasie.
Pozdrawiam, Marta 🙋♀️






